Żeby robić ładne zdjęcia w domu, nie potrzebujecie profesjonalnego sprzętu, ani mieszkania wyglądającego jak z katalogu. Owszem, ze statywem, lustrzanką, blendą… będzie ciut prościej, ale o tym później. Pewnie znacie doskonale cytat Chase Jarvisa, że najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie. Choć od siebie dodam, że do tego przyda się jeszcze pomysł i kreatywność. Chcę Wam pokazać, że czasem wystarczy odrobina chęci, pomysł i wykorzystanie rzeczy, które mamy pod ręką, na stworzenie czegoś naprawdę fajnego!

Zacznijmy od światła…

Najważniejszą, rzeczą jest odpowiednie oświetlenie. Ale błagam, zapomnijcie o wbudowanych lampach błyskowych w Waszych aparatach. Oczywiście wiem, że są dyfuzory, światło możemy w różny sposób rozproszyć. Jednak ja jestem zwolenniczką naturalnego oświetlenia i polecam z niego korzystać kiedy tylko się da. Gdy mieszkałam z rodzicami, miałam o tyle prościej ze światłem, bo mój pokój liczył aż 6 okien. Obecne mieszkanie, które wynajmuję jest dosyć ciemne, więc często muszę się natrudzić przy robieniu zdjęć, zwłaszcza w sezonie jesienno-zimowym, kiedy po powrocie z pracy, jest już właściwie ciemno. Jak sobie z tym radzę? Dużą ilość zdjęć obecnie robię przy oknie balkonowym lub na parapecie. Warto też pomyśleć nad elementami odbijającymi światło (szklanymi, lustrzanymi), w tym przypadku może się Wam przydać nawet zwykła folia aluminiowa, choć bardzo polecam zakup blendy. Nie jest to drogi interes, ok 25-30zł np. na Allegro, nie jest też ciężka ani nie zajmuje dużo miejsca. A uwierzcie, ratuje w wielu sytuacjach.

Zdjęcia wykonane na parapecie lustrzanką.

Tło i dodatkowe elementy

Tło odgrywa równie ważną rolę jak i światło. Sposobów jest na to mnóstwo, a uwierzcie, że najbanalniejsze rozwiązania macie na wyciągnięcie ręki. Najbardziej przyjaznym tłem do zdjęć jest biel, bo dodatkowo też odbija światło. Możecie wykorzystać prześcieradło, kartkę papieru czy biały obrus. Fajnie trochę urozmaicić zdjęcie o dodatkowe źródła światła np. lampki. Doskonale się spiszą zwykłe lampki choinkowe, a ja dorwałam za taniochę lampki podłączane do USB na Alliexpress. Zostawiam linka zainteresowanym – KLIK! Takie lampki pozwolą nam między innymi osiągnąć popularny efekt tzw. bokeh o czym za chwilę. Po za tym do zdjęć możemy wykorzystać masę rzeczy, wystarczy się rozejrzeć. Moim ulubionym dodatkiem jak można zauważyć są kwiaty, zarówno te cięte jak i doniczkowe. Już o kubkach kawy nawet nie wspominam! 😉

Odrobina kreatywności

Żeby teraz nie wyszło, że moje porady skończą się na tym, że warto mieć jasne pomieszczenie, białe tło i kwiatki, pokażę Wam jak wygląda robienie zdjęć od kuchni. Często pomagam też mojej przyjaciółce Oli, którą możecie znać z bloga Życiowa Sałatka, w fotografowaniu przeróżnych kosmetyków. Spójrzcie na to zdjęcie:

A jak wyglądał backstage takiego zdjęcia?

Można rzec, że warunki nie były sprzyjające. Brak światła dziennego – za oknem ciemno. Zdjęcia wykonałyśmy na białej stronie blendy, w tle zrobiłyśmy górę z koca i swetra przyozdobioną lampkami a kawałek folii aluminiowej odbijał światło lampek i w tle utworzył nam się ładny efekt rozmycia. Zdjęcie robione było lustrzanką przy maksymalnie otwartej przysłonie tzn. f/1.8 aby wpuścić do aparatu jak najwięcej światła i uzyskać rozmyte tło. O manualnym trybie ustawiania aparatu możecie poczytać tutaj – KLIK! Warto również przy średnich warunkach oświetleniowych zadbać o stabilność, tutaj dużą rolę odgrywa statyw. Choć wiem, że nie każdy takie cudo posiada, a nawet mi nie zawsze chce się go rozpakowywać, więc często robię prowizoryczny statyw np. z książek 😉 Fajnym i niedrogim gadżetem jest również wężyk spustowy aby jeszcze bardziej zminimalizować wszelkie drgania podczas wykonywania zdjęcia. Na koniec oczywiście poddałam zdjęcie obróbce, wykadrowałam, wyrównałam banals bieli itp. Efekt chyba całkiem niezły, co?

Kolejny before&after. Zdjęcie wykonane przy użyciu tak naprawdę rzeczy codziennego użytku. Kubek kawy, swetry, fotografie, drewniana podkładka, krzesło. Jak widzicie całość można ładnie zaaranżować. Później znów drobna obróbka i gotowe! Można wrzucać na Instagrama!

Telefonem też się da!

Na koniec przykład, że telefonem też się da stworzyć fajne kadry w domu. Najważniejsze jednak aby zadbać o odpowiednie oświetlenie. Dlatego większość zdjęć w domu, wykonuje w okolicach okna czy balkonu. Jeśli się da, używam też białego tła. Jak widać może być to prześcieradło lub pościel w trakcie jej przebierania, gdzie właśnie wygodnie usadowił się Pan Kot 🙂

Coś jeszcze? Tak, nie bójcie się inspirować! Na Instagramie czy Pintereście jest taka dawka zdjęć, że z pewnością znajdziecie nie jeden pomysł na fajne ujęcia we własnym mieszkaniu. I powtórzę jeszcze raz, naprawdę nie potrzebujecie mieszkania jak z katalogu. Ja nie mam, a mimo wszystko coś udaje mi się zdziałać.

Jeśli macie pytania lub jakieś problemy – piszcie śmiało! A sama też chętnie się dowiem, jakie wy macie patenty na udane ujęcia w domu!