Pyrkon. Fantastyczne miejsce spotkań. Festiwal fantastyki. Największy w Polsce Festiwal Fantastyki. W pierwszej edycji liczył sobie ok. 900 uczestników, a początkowo organizowany był w szkole. Ostatnia edycja zgromadziła już ponad 52 tysiące osób na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich. Trwających trzy dni konwent bogaty w miliony atrakcji, prelekcje, koncerty ale przede wszystkim zrzeszających ludzi, gdzie to właśnie oni tworzą całą atmosferę tego festiwalu i których łączy jedno – miłość do szeroko pojętej fantastyki. A właśnie w tym gronie osób znajdziecie mnie razem z moim Dawidem.

Od tegorocznej edycji minęły już dwa tygodnie, choć mam wrażenie, że dopiero co pisałam podsumowanie naszego pierwszego Pyrkonu, a już zaliczyliśmy trzeci. Choć może dla niektórych jesteśmy jeszcze świeżynki, bo długo się zbieraliśmy aby pojechać pierwszy raz na ten festiwal, to nie żałujemy i co raz lepiej zorganizowani planujemy już kolejny. Pierwszy Pyrkon był dla nas taki zapoznawczy. Teraz wchodząc na teren targów, wiedzieliśmy już dokładnie gdzie nogi nas najpierw poniosą.

Zabawa w przebieranki

Bez wątpienia jedną z największych atrakcji na Pyrkonie są cosplayerzy. Już po pierwszym Pyrkonie wiedziałam, że to mega fajna sprawa zrobić sobie fotkę z ulubioną postacią czy to z gry, filmu czy komiksu. Na tyle się wkręciłam, że od razu narastała we mnie chęć przygotowania własnego stroju. Tak więc zarówno w tym jak i w zeszłym roku, pojawiłam się na Pyrkonie jako Scorpion z sagi Mortal Kombat, a raczej jako Lady Scorpion 😉 Choć nie nazwę się cosplayerem, bo ludzie robią takie stroje, że szczena mi opada do ziemi, to była dla mnie ogromna frajda i spotkałam się naprawdę z mega pozytywnym odbiorem. Ah i w tym roku mój strój uwiecznił na świetnych zdjęciach – Tomasz Kuchta Fotografia!

Oderwanie od rzeczywistości

Pyrkon to takie trzy dni w roku, w których odrywamy się od codzienności i „dorosłego” życia. Na nadchodzący konwent wręcz cieszymy się jak dzieci. Po prostu to czas w którym jesteśmy totalnie sobą, poznajemy ludzi, którzy lubią to samo co my. W wielkim mieście pełnym tysiąca osób czulibyśmy się nieswojo, ale na Pyrkonie czujemy się jak jedna wielka fantastyczna rodzina. Atmosfery i klimatu jaki tam panuje nie da się opisać słowami, tam trzeba po prostu być.

Podsumowanie

Tegoroczny Pyrkon to były trzy intensywne dni, po których nogi już odmawiały posłuszeństwa, ale uśmiech nie schodził z twarzy. Było dużo miłych słów, uśmiechów, przybijania piątek, pogawędek, był koncert Percival Schuttenbach, były planszówki i były wędrówki po aleji wystawców, celem wydania ciężko zarobionych pieniędzy 😉 Mamy w planach jeszcze w tym roku zawitać na Dni Fantastyki we Wrocławiu, ale zdecydowanie myślami jesteśmy już przy Pyrkonie 2020!

PS. Małą relację z Pyrkonu znajdziecie na moim Instagramie!