Jestem mroczną metalówą!

niedziela, kwietnia 10, 2016


W mojej szafie zawsze będzie dominowała czerń. Zapomnij, że ubiorę sukienkę w kwiatki i buty na obcasie. W glanach i trampach będę pomykać sobie do końca życia. Powiedziała kiedyś 13 latka, topiąc się w o trzy rozmiary za dużej koszulce Ironów. Tak, zgadłeś/aś. To byłam ja.

Opowiem Wam dziś historię o sobie samej.

Z opowieści mojego taty wynika, że ja będąc 3-letnim brządcem, z uśmiechem na twarzy tańcowałam sobie przy utworze Slayera South of Heaven. Taka muzyka, w moim domu była obecna od samego początku, więc szybko podłapałam jakieś kawałki Metalliki czy Ironów. W wieku 6-lat byłam wielką fanką zespołu Bon Jovi, zwanego przeze mnie wówczas bondżeri. Później na Eurowizji pojawił się zespół Lordi, wyśpiewując Hard Rock Hallelujah i totalnie skradł moje serce.


W szkole byłam zwykłą, niczym nie wyróżniającą się, szarą myszką. Nie należałam do klasowej elity, nie lubiłam wypowiadać się na forum. Co więcej, łatwo było mnie do wszystkiego przekonać. Nie potrafiłam bronić swojego zdania ani walczyć o swoje. Mimo wszystko, jako dziecko byłam kreatywna. Jednak nieśmiałość i otoczenie robiło swoje. Wiecie, niektórzy ludzie potrafią skutecznie uprzykrzyć życie.

Zaczynając wyglądać inaczej niż wszyscy, możecie się domyślić, że przeskrobałam sobie jeszcze bardziej. Pierwsze glany, czarne ciuchy, setki agrafek w spodniach i buty popisane markerem w nazwy kapel. Na dodatek śmiechy i chichy za plecami, dziwne spojrzenia ludzi wokół.


Muzyka metalowa pozwoliła mi się wewnętrznie wykrzyczeć. Pozwoliła mi przenieść się na chwilę do innego świata. Choć trochę to banalnie brzmi, tak właśnie było. Jednak musiało minąć jeszcze trochę czasu, za nim zaczęłam pokazywać pazurki i wyrażać swoje zdanie.

Może była to pewnego rodzaju forma buntu. Buntu przed otoczeniem. Nie czułam się akceptowana. Wyobraźcie sobie, młodą dziewczynę, nie ukrywajmy... z małym nadmiarem kilogramów. Zębów to ja też pięknych nie miałam, oj nie. Ktoś mnie kiedyś nawet nazwał córką Ronaldinho. Cóż. Bałam się tego co powiedzą inni, bałam się wyrazić swoje zdanie i powiedzieć NIE. Jednak nagle zaczynam wyglądem, wyłaniać się z tłumu, wychodzę na ulicę, a opinia ludzi jednym uchem wpada, a drugim wypada.

Oczywiście, miałam swój tzw. okres buntu. Nie chciałam ubierać się inaczej, mimo że czasem wypadało. Gdy już trzeba było iść na nieszczęsną dyskotekę, na wycieczce szkolnej, potrafiłam iść z słuchawkami w uszach, siadając gdzieś w kącie. Wiecie, takie trochę podejście: Nikt mi nie będzie mówił jak mam żyć!


Słuchając tej muzyki, mogłam wyrzucić z siebie wszystko, co mnie wkurza. Wszystkie złości, żale czy smutki. Dobry koncert, był dla mnie chwilowym oderwaniem się od codzienności, mimo że rano budziłam się z okropnym bólem karku. Swego czasu słuchałam takich kapel, że nawet mój tata wymiękał. Oczywiście klasykami były okrzyki Ave Szatan! za plecami, bądź pytania czy zjadłam już kota. Nie, nigdy nie jadłam. Jak wiecie bądź nie, mam jednego w domu i ma się całkiem dobrze.

Mimo, że często sama siebie wyśmiewam jaka to byłam mroczna i buntownicza, z drugiej strony cieszę się, że byłam inna. Minęło sporo czasu. Sama czuję, że zyskałam dużo więcej pewności siebie. Potrafię zawalczyć o swoje i wyrazić swoje zdanie. 

Kończę niedługo 22 lata. Fakt, koszulki z kapelami w większości posprzedawałam, a moje glany wegetują gdzieś na dnie szafy. Lubię wyglądać ładnie i kobieco. Jednak nadal w głębi duszy jestem tą metalową, zbuntowaną dziewuchą. Pisząc dla Was, słucham sobie w tle ostrych, gitarowych riffów. A właściwie, to kto by się spodziewał wchodząc na mojego bloga i patrząc na moje zdjęcie. 

Na koniec zacytuję Wam, przetłumaczony fragment jednej piosenki:

Nigdy nie dbałem o to, co oni robią.
Nigdy nie dbałem o to, co oni wiedzą.
Ale ja wiem...


Kto wie, co to za utwór? :)

28 komentarze

  1. Jestem na etapie szafy składającej się w 100% z czarnych koszulek w większości z nadrukami metalowych zespołów, z glanami które niestety się kurzą, bo moja wychowawczyni nie akceptuje ich w szkole i opinią "jezu satanistka". I chyba mi z tym dobrze. Nie zdziwię się, jak za jakiś czas przerzucę się na kwieciste, kobiece ubrania, ale póki co taki styl i właśnie ta muzyka pozwala mi odreagować na wszystko to, co mnie otacza. :)
    "...i nic innego się nie liczy" c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, zapomniałam o tym, że każdy słuchający metalu to satanista :D To u mnie też był klasyk!

      Usuń
  2. Gdybym myślała jak połowa dziewczęcego społeczeństwa, powiedziałabym, że nie wyglądasz na metalównę i koniec.
    Na szczęscie wiem o tym coś więcej. Mimo, że jestem znacznie młodsza od Ciebie, przeżyłam to samo. Muzykę metalowo-rockową polubiłam już w czwartej klasie podstawówki, ale za wszelką cenę chciałam to pokazywać wszystkim wokół. Kompletna tandeta. To, jakiej muzyki słuchasz, nie odzwierciedla twojego wyglądu. Mogę tylko powiedzieć, że taka bardziej szalona muzyka wpłynęła nie na mój charakter, a na mój artystyczny świat c;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię do dziś, czasem podkreślić swoją mroczniejszą stronę i zamiłowanie do cięższej muzyki. Jednak mój wygląd dziś a kiedyś, to na pewno mała przepaść ;)

      Usuń
  3. Najważniejsze, że miłość do dobrej muzyki pozostała. Przepięknie wyglądasz na drugim czarno-białym zdjęciu!
    A cytowany kawałek to oczywiście Nothing Else Matters. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję! :) Miłość pozostała i sądzę, że pozostanie jeszcze na długo :)

      Usuń
  4. Mój mały mhroczny szatan hehehehe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty to zawsze kreatywny komentarz napiszesz :*

      Usuń
  5. To biało-czarne zdjęcie jest cudowne. A pod nim na kolejnym zdjęciu podobają mi się Twoje pieszczochy.;) Uwielbiam styl metalowy/rockowy, chociaż nigdy tak się nie ubierałam. Muzyka ta towarzyszyła mi od dzieciństwa, bo mój kuzyn puszczał takie kawałki na cały regulator. Jednak w domu można było ją usłyszeć tylko w okresie mojego dorastania. Teraz jeśli słucham to cichutko, na słuchawkach.
    Może i zmieniłaś teraz styl swojego ubierania się, ale ta miłość do mocnych brzmień na pewno w Tobie pozostanie.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, te biało-czarne to najbardziej aktualne, sprzed kilku dni. A te z pieszczochami to już zdjęcie sprzed kilku lat ;)

      Usuń
  6. Pamiętam tę Eurowizję, w której zwyciężył zespół Lordi :D Nie zagłębiałam się w ich twórczość, ale jedno muszę przyznać - stroje mają zachwycające.
    Myślę, że można wyglądać jednocześnie "metalowo" i kobieco. Zresztą najważniejsze, żeby czuć się swobodnie w swoich ciuchach i być przede wszystkim sobą. Niektórzy uwielbiają się wyróżniać, ale wtedy muszą liczyć się z niemiłymi komentarzami.
    Nastolatkom zawsze się wydaje, że coś będzie zawsze :D Ja też nie przepadałam za sukienkami i obcasami, dzisiaj nawet czasem lubię ubrać się bardziej elegancko.
    Bardzo fajnie czytało mi się ten tekst. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię nadal czasem podkreślić swoją "mroczniejszą" stronę, w bardziej kobiecy sposób. Ale patrząc wstecz, z początku naprawdę wyglądałam jak babochłop :D

      Usuń
  7. ja mam koleżankę która przez liceum i studia była gotką. teraz kompletnie styl zmieniła i nosi sukieneczki w kwiatki:D

    OdpowiedzUsuń
  8. ohh pamietam swoj okres buntu kazdy to przechodzi tylko w inny sposob. Ale to bardzo dobrze ze zmienilas swoj styl najwazniejsze zeby byl zgodny z tym co teraz czujesz :)

    Caroline
    http://imacharlatan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Przechodziłam tę samą drogę. Chyba taka kolej życia nastolatek :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze mnie kręciło EMO kiedyś taka byłam kolczyki itp. teraz całkowicie zmieniłam swój styl :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdybym przeczytałam tą historię i nie było do niej zdjęć to w życiu bym nie uwierzyła, że to o Tobie! :D No to się pozmieniałaś trochę. Phi! Nawet nie trochę, ale bardzo :) Wyglądasz teraz faktycznie: kobieco, ślicznie i wyglądasz na baaardzo pewną siebie i zdecydowaną kobietę, która wie czego chce od życia i wie jak chce by postrzegali ja inni :) Ale tak jak mówisz, jednak i z tej metalówy coś zostaje w środku. I dobrze! Bo to nasza mała historia, czasem w życiu się zmienia, ale to ona nas tworzy i naszą osobowość, wyjątkowość :) Ps. Zajrzyj na blog Kenza Zoiten, bo ona dodała też tam zdjęcie jak to była kiedyś emo i śmiałam się w niebogłosy jak to zobaczyłam, bo w życiu bym nie pomyślała też :D

    www.sandina.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja czasem też nie umiem uwierzyć, że tyyyyle się zmieniło :) A na bloga już zaglądam! :D

      Usuń
  12. Normalnie jakbym o sobie czytała xD Też przechodziłam okres glany + koszulki zespołowe, w sumie czasem dalej zdarza mi się je zakładać na luźniejsze wyjścia :) Pewnie dla niektórych też byłby to szok biorąc pod uwagę mojego bloga. Będziesz jeszcze gdzieś wrzucać swoje rysunki? Obserwuję bloga i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rysunki wrzucam na moim Instagramie albo na Deviantarcie -> http://lady-awa.deviantart.com/ :) Ostatnio niestety mam mało czasu, na rysowanie dla siebie :(

      Usuń
  13. No co Ty, byłaś metalówą i nie jadłaś kota? XD
    I jesteśmy w tym samym wieku ;) Też miałam swego czasu okres "buntu" - naszywki wszędzie, agrafki, emo włosy, ogólnie no, dawno i nieprawda. Za to alternatywny styl wcale mi nie przeminął, a wręcz się we mnie utrwalił. Glany przestałam nosić na codzień tylko i wyłącznie ze względów zdrowotnych - strasznie osłabiły mi kostki i baaardzo pogorszyła mi się jakość obrotów w tańcu co jest dla mnie niedopuszczalne. Teraz nosze je tylko na koncerty czy po prostu wypady w teren. Koszulki zespołów nadal lubię, ale zamieniłam na śmieszne, steampunkowe nadruki, lub zwykłe czarne. Mimo to nadal wyglądam dziwnie i bardzo się z tego powodu cieszę bo strasznie źle się czuję w normalnych "dziewczyńskich" ałtfitach :D

    Jeśli jesteś ciekawa, to też prowadzę bloga, urodowo-"modowego". Znajdziesz tu mały świat włosomaniaczki doczepiającej sobie dredy i tribalki ubierającej się w steampunkowe motywy :)
    >RudaUrodowo w alternatywnym wykonaniu<

    OdpowiedzUsuń
  14. oczywiście że ten fragment pochodzi z 'nothing else matters'.
    Ja w gimnazjum słuchałam dużo muzyki rockowej i metalu. AC/DC, Guns 'n' Roses, Metallica, Offspring i Nirvana to non stop leciały z komputera :D U mnie 'Wielka Faza' na Lordi trwała przez caaałe gimnazjum. Teraz nie słucham tej muzyki tak na okrągło. Teraz przerzuciłam się na nowsze hity jak 'Arctic Monkeys' lub 'Alt j' ale tych starych zespołów słucham też regularnie :D
    Będziesz na Ironach lub na Rammsteinie we Wrocławiu :D ?
    Pozdrawiam :D \m/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie, bo akurat w tym czasie będę nad morzem w pracy ;) A żałuję bo już na Ironów się wybieram i wybieram, i wybrać nie mogę ;)

      Usuń
  15. Po tym poście zrozumiałam czemu mam słabość do Twojej osoby, bratnia dusza.

    OdpowiedzUsuń

ZOSTAŃ NA DŁUŻEJ

Obserwatorzy Google+

Formularz kontaktowy

Nazwa

E-mail *

Wiadomość *